Mój debiut "kiermaszowy" nie wyszedł tak strasznie jak się spodziewałam-narobiłam tego wszystkiego...i tak sobie pomyślałam,że jak nic nie sprzedam to chyba się załamię...Oczywiście jak zawsze wszystkim znajomym wszystko się podobało....ale-dopisało zaledwie dwóch(faceci-można powiedzieć" w czerni" bo kominiarze;-)) Dziękuję Tadziu i Tomek -DUŻA BUŹKA.Najbardziej mnie ucieszyło,że "obcy "ludzie tez kilka rzeczy u mnie kupili - a nie u Pani,która też miała wiklinę papierową i wydawało mi się,że ma ładniejsze rzeczy??? Chyba najtrudniej jest uwierzyć w siebie;-(Kiermasz był cudowny-dużo Rękodzielników poznałam,a najlepsza była Pni od torebek(pięknych),która kupiła u mnie najdroższy stroik i jeszcze "wygoniła" mnie na degustację stołów wigilijnych - pierwszy raz jadłam pierogi ze śledziami marynowanymi-dziwne-nie?-ale jakie pyszne i z suszonymi śliwkami???A paszteciki -niebo w gębie!!!
http://www.slezanie.eu/
To mój "MISZ-MASZ"-na kiermasz;-)- kurcze nawet nie czuję jak rymuję,hi,hi
...i ja ze swoim "dobytkiem"
Pozdrawiam WSZYSTKICH (a zwłaszcza moich klientów)